Colin.
Jakim cudem nie przewidziałem tego, że Math wróci?
- Colin ty, żyjesz?- zapytał Olivier
- Nie, nie żyje od 106 lat. A co?- powiedziałem.
- Bo ciebie o coś pytaliśmy.- powiedziała Amy.
- A o co?
- Czy widziałeś Matha z tą laską, że przyjadą do Morgan Hill?- zapytała Rebecca.
- No właśnie nie. Nic nie widziałem.- powiedziałem.
- A ja nie mogłam czytać im w myślach..- powiedziała Amy.
- Ejj... może ona jest tarczą.- powiedział Olivier.
- Ale to jest nie możliwe. Przecież jakby była tarczą, to bym mogła Matowi czytać w myślach a Colin widział by Matha.
- A może rozwinęła swoją tarczę.- powiedział Colin.
- Nie to też nie możliwe. Bo niby z kąt mieli by wiedzieć, że ma ten dar, żeby go rozwijać?- powiedział Olivier
- Dobra dość przypuszczania co z tą laską jest, trzeba się zbierać zaraz Math powinien przyjść na parking.- powiedziała Amy wstając z trawy.
Siedzieliśmy na naszej polanie jak zawsze gdy nie chce nam się iść na lekcje albo jest słoneczna pogoda i nie możemy się pokazać. Teraz wszyscy wstaliśmy i mieliśmy biec gdy nagle dostałem wizji
- Colin co widzisz?- zapytała Amy
- Rebece twoi rodzice przyjadą dziś do nas.- powiedziałem.
- Po co?- zapytała rudowłosa dziewczyna.
- Bo się za nami z tęsknili a drugi powodem jest wezwanie ich przez dyrektora do szkoły.
- Ale po co do dyrektora?- pytała dalej ruda.
- Bo muszą coś podpisać.
- Aha. Dobra biegnijmy.
Po dwóch minutach byliśmy na miejscu ale musieliśmy poczekać parę minut na parę wampirów z, którą byliśmy umówieni.
- Idźcie do samochodu. My podjedziemy do was i pojedziecie za nami.- powiedziała blondynką.
- Ok.- powiedział Math.
Całą podruż zastanawialiśmy się co bedzie dalej. Jak to bedzie dalej. Czy sie dogadamy?
Gdy dojechaliśmy do domu Math z dziewczyna podjechali pod dom obok.
- Co oni robią?- zapytałam Rebeca wysiadaja z auta.
- Nie wiem.- powiedziałem.
Para wampirów wysiadła z auta.
- Co wy wyprawiacie tu jest nasz dom.- powiedziała Amy.
- A tu nasz.- powiedziała Math z uśmiechem.
- Nie wierz.- powiedziała Rebecca
- To uwierz.- odezwał się Math.
- Ta laska musi mieć naprawdę jaką tarczę bo przez nią nie widziałem waszej przeszłości a Amy nie może wam czytać w myślach a do tego nie czuliśmy waszego zapachu.- powiedziałem.
- Co jaka tarcza?- zapytała dziewczyna podróżująca z Matem.
- Viki ja też nic nie wiem bo sam nie mam daru wiec jeśli posiadasz tarczę to i tak jego nie blokowałaś.- powiedział Math.
- Wejdźcie, nie będziemy gadać na zewnątrz.- powiedziała Rebecca otwierając drzwi.
Gdy wszyscy już siedzieliśmy na kanapie głos zawarł Math.
- Więc tak na wstępie chciałem wam przestawić Victorie. Victorio to Amy, Rebecca, Colin i Olivier.- powiedział Math wskazując na każdego z nas osobno.
- Miło mi was poznać.- powiedziała Victoria.
- Ciebie nam również.- powiedziała Amy za nas wszystkich.
- Co was tu sprowadza?- zapytałem.
- Więc ostatnie trzy lata spędziłem w Forks ale musiałem już się przeprowadzić bo spędziłem tam za dużo czasu.- powiedział Math.
- Aha a czemu akurat tu?- zapytała Amy.
- Nie wiem. Tak po prostu.
- Aha. Victorio czy chciała byś się dowiedzieć jaki masz dar? I czy można go rozwijać?- zapytała Amy.
- Tak.
- Colinie o której zjawią się rodzice?- zapytała Amy.
- Około siedemnastej.- powiedziałem.
- Więc odwiedźcie nas dziś jeszcze raz ale około siedemnastej osiemnastej jak zjawią się rodzice. Ucieszą się jak zobaczą ciebie Math. A nasz tata zobaczy jaki masz dar Victorio.- powiedziała Amy.
- Dobrze to do zobaczenie.- powiedział Math wybiegając z dziewczyną.
Byłem ciekawy jak to się stało, że oni razem podróżują. Czy przemienił ja Math? A może poznał już przemienioną? Czy są razem? Jak nie Math ją przemienił to kto? Po co? Od jak dawna ze sobą podróżują?Tyle pytań nasuwa mi się namyśl.
- Colin????- powiedział Olivier.
- Co?- zapytałem.
- Grasz czy nie?- zapytał Olivier pokazując na drugiego pada leżącego na stole.
- Pewnie.- odpowiedziałem.
Para wampirów wysiadła z auta.
- Co wy wyprawiacie tu jest nasz dom.- powiedziała Amy.
- A tu nasz.- powiedziała Math z uśmiechem.
- Nie wierz.- powiedziała Rebecca
- To uwierz.- odezwał się Math.
- Ta laska musi mieć naprawdę jaką tarczę bo przez nią nie widziałem waszej przeszłości a Amy nie może wam czytać w myślach a do tego nie czuliśmy waszego zapachu.- powiedziałem.
- Co jaka tarcza?- zapytała dziewczyna podróżująca z Matem.
- Viki ja też nic nie wiem bo sam nie mam daru wiec jeśli posiadasz tarczę to i tak jego nie blokowałaś.- powiedział Math.
- Wejdźcie, nie będziemy gadać na zewnątrz.- powiedziała Rebecca otwierając drzwi.
Gdy wszyscy już siedzieliśmy na kanapie głos zawarł Math.
- Więc tak na wstępie chciałem wam przestawić Victorie. Victorio to Amy, Rebecca, Colin i Olivier.- powiedział Math wskazując na każdego z nas osobno.
- Miło mi was poznać.- powiedziała Victoria.
- Ciebie nam również.- powiedziała Amy za nas wszystkich.
- Co was tu sprowadza?- zapytałem.
- Więc ostatnie trzy lata spędziłem w Forks ale musiałem już się przeprowadzić bo spędziłem tam za dużo czasu.- powiedział Math.
- Aha a czemu akurat tu?- zapytała Amy.
- Nie wiem. Tak po prostu.
- Aha. Victorio czy chciała byś się dowiedzieć jaki masz dar? I czy można go rozwijać?- zapytała Amy.
- Tak.
- Colinie o której zjawią się rodzice?- zapytała Amy.
- Około siedemnastej.- powiedziałem.
- Więc odwiedźcie nas dziś jeszcze raz ale około siedemnastej osiemnastej jak zjawią się rodzice. Ucieszą się jak zobaczą ciebie Math. A nasz tata zobaczy jaki masz dar Victorio.- powiedziała Amy.
- Dobrze to do zobaczenie.- powiedział Math wybiegając z dziewczyną.
Byłem ciekawy jak to się stało, że oni razem podróżują. Czy przemienił ja Math? A może poznał już przemienioną? Czy są razem? Jak nie Math ją przemienił to kto? Po co? Od jak dawna ze sobą podróżują?Tyle pytań nasuwa mi się namyśl.
- Colin????- powiedział Olivier.
- Co?- zapytałem.
- Grasz czy nie?- zapytał Olivier pokazując na drugiego pada leżącego na stole.
- Pewnie.- odpowiedziałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz