Natalia.
niedziela, 30 listopada 2014
Wybraliście.
Hej! Dziś o 23:59 kończy się termin oddawania głosów na temat następnego bloga. I już mogę ogłosić, że na 10 oddanych głosów 6 jest za Dramione więc teraz będę myśleć jak to ma się potoczyć a w najbliższych dniach dam wam linka do bloga. Pozdrawiam i buziaczki.
środa, 26 listopada 2014
Rozdział 7.
Colin.
Jakim cudem nie przewidziałem tego, że Math wróci?
- Colin ty, żyjesz?- zapytał Olivier
- Nie, nie żyje od 106 lat. A co?- powiedziałem.
- Bo ciebie o coś pytaliśmy.- powiedziała Amy.
- A o co?
- Czy widziałeś Matha z tą laską, że przyjadą do Morgan Hill?- zapytała Rebecca.
- No właśnie nie. Nic nie widziałem.- powiedziałem.
- A ja nie mogłam czytać im w myślach..- powiedziała Amy.
- Ejj... może ona jest tarczą.- powiedział Olivier.
- Ale to jest nie możliwe. Przecież jakby była tarczą, to bym mogła Matowi czytać w myślach a Colin widział by Matha.
- A może rozwinęła swoją tarczę.- powiedział Colin.
- Nie to też nie możliwe. Bo niby z kąt mieli by wiedzieć, że ma ten dar, żeby go rozwijać?- powiedział Olivier
- Dobra dość przypuszczania co z tą laską jest, trzeba się zbierać zaraz Math powinien przyjść na parking.- powiedziała Amy wstając z trawy.
Siedzieliśmy na naszej polanie jak zawsze gdy nie chce nam się iść na lekcje albo jest słoneczna pogoda i nie możemy się pokazać. Teraz wszyscy wstaliśmy i mieliśmy biec gdy nagle dostałem wizji
- Colin co widzisz?- zapytała Amy
- Rebece twoi rodzice przyjadą dziś do nas.- powiedziałem.
- Po co?- zapytała rudowłosa dziewczyna.
- Bo się za nami z tęsknili a drugi powodem jest wezwanie ich przez dyrektora do szkoły.
- Ale po co do dyrektora?- pytała dalej ruda.
- Bo muszą coś podpisać.
- Aha. Dobra biegnijmy.
Po dwóch minutach byliśmy na miejscu ale musieliśmy poczekać parę minut na parę wampirów z, którą byliśmy umówieni.
- Idźcie do samochodu. My podjedziemy do was i pojedziecie za nami.- powiedziała blondynką.
- Ok.- powiedział Math.
Całą podruż zastanawialiśmy się co bedzie dalej. Jak to bedzie dalej. Czy sie dogadamy?
Gdy dojechaliśmy do domu Math z dziewczyna podjechali pod dom obok.
- Co oni robią?- zapytałam Rebeca wysiadaja z auta.
- Nie wiem.- powiedziałem.
Para wampirów wysiadła z auta.
- Co wy wyprawiacie tu jest nasz dom.- powiedziała Amy.
- A tu nasz.- powiedziała Math z uśmiechem.
- Nie wierz.- powiedziała Rebecca
- To uwierz.- odezwał się Math.
- Ta laska musi mieć naprawdę jaką tarczę bo przez nią nie widziałem waszej przeszłości a Amy nie może wam czytać w myślach a do tego nie czuliśmy waszego zapachu.- powiedziałem.
- Co jaka tarcza?- zapytała dziewczyna podróżująca z Matem.
- Viki ja też nic nie wiem bo sam nie mam daru wiec jeśli posiadasz tarczę to i tak jego nie blokowałaś.- powiedział Math.
- Wejdźcie, nie będziemy gadać na zewnątrz.- powiedziała Rebecca otwierając drzwi.
Gdy wszyscy już siedzieliśmy na kanapie głos zawarł Math.
- Więc tak na wstępie chciałem wam przestawić Victorie. Victorio to Amy, Rebecca, Colin i Olivier.- powiedział Math wskazując na każdego z nas osobno.
- Miło mi was poznać.- powiedziała Victoria.
- Ciebie nam również.- powiedziała Amy za nas wszystkich.
- Co was tu sprowadza?- zapytałem.
- Więc ostatnie trzy lata spędziłem w Forks ale musiałem już się przeprowadzić bo spędziłem tam za dużo czasu.- powiedział Math.
- Aha a czemu akurat tu?- zapytała Amy.
- Nie wiem. Tak po prostu.
- Aha. Victorio czy chciała byś się dowiedzieć jaki masz dar? I czy można go rozwijać?- zapytała Amy.
- Tak.
- Colinie o której zjawią się rodzice?- zapytała Amy.
- Około siedemnastej.- powiedziałem.
- Więc odwiedźcie nas dziś jeszcze raz ale około siedemnastej osiemnastej jak zjawią się rodzice. Ucieszą się jak zobaczą ciebie Math. A nasz tata zobaczy jaki masz dar Victorio.- powiedziała Amy.
- Dobrze to do zobaczenie.- powiedział Math wybiegając z dziewczyną.
Byłem ciekawy jak to się stało, że oni razem podróżują. Czy przemienił ja Math? A może poznał już przemienioną? Czy są razem? Jak nie Math ją przemienił to kto? Po co? Od jak dawna ze sobą podróżują?Tyle pytań nasuwa mi się namyśl.
- Colin????- powiedział Olivier.
- Co?- zapytałem.
- Grasz czy nie?- zapytał Olivier pokazując na drugiego pada leżącego na stole.
- Pewnie.- odpowiedziałem.
Para wampirów wysiadła z auta.
- Co wy wyprawiacie tu jest nasz dom.- powiedziała Amy.
- A tu nasz.- powiedziała Math z uśmiechem.
- Nie wierz.- powiedziała Rebecca
- To uwierz.- odezwał się Math.
- Ta laska musi mieć naprawdę jaką tarczę bo przez nią nie widziałem waszej przeszłości a Amy nie może wam czytać w myślach a do tego nie czuliśmy waszego zapachu.- powiedziałem.
- Co jaka tarcza?- zapytała dziewczyna podróżująca z Matem.
- Viki ja też nic nie wiem bo sam nie mam daru wiec jeśli posiadasz tarczę to i tak jego nie blokowałaś.- powiedział Math.
- Wejdźcie, nie będziemy gadać na zewnątrz.- powiedziała Rebecca otwierając drzwi.
Gdy wszyscy już siedzieliśmy na kanapie głos zawarł Math.
- Więc tak na wstępie chciałem wam przestawić Victorie. Victorio to Amy, Rebecca, Colin i Olivier.- powiedział Math wskazując na każdego z nas osobno.
- Miło mi was poznać.- powiedziała Victoria.
- Ciebie nam również.- powiedziała Amy za nas wszystkich.
- Co was tu sprowadza?- zapytałem.
- Więc ostatnie trzy lata spędziłem w Forks ale musiałem już się przeprowadzić bo spędziłem tam za dużo czasu.- powiedział Math.
- Aha a czemu akurat tu?- zapytała Amy.
- Nie wiem. Tak po prostu.
- Aha. Victorio czy chciała byś się dowiedzieć jaki masz dar? I czy można go rozwijać?- zapytała Amy.
- Tak.
- Colinie o której zjawią się rodzice?- zapytała Amy.
- Około siedemnastej.- powiedziałem.
- Więc odwiedźcie nas dziś jeszcze raz ale około siedemnastej osiemnastej jak zjawią się rodzice. Ucieszą się jak zobaczą ciebie Math. A nasz tata zobaczy jaki masz dar Victorio.- powiedziała Amy.
- Dobrze to do zobaczenie.- powiedział Math wybiegając z dziewczyną.
Byłem ciekawy jak to się stało, że oni razem podróżują. Czy przemienił ja Math? A może poznał już przemienioną? Czy są razem? Jak nie Math ją przemienił to kto? Po co? Od jak dawna ze sobą podróżują?Tyle pytań nasuwa mi się namyśl.
- Colin????- powiedział Olivier.
- Co?- zapytałem.
- Grasz czy nie?- zapytał Olivier pokazując na drugiego pada leżącego na stole.
- Pewnie.- odpowiedziałem.
wtorek, 25 listopada 2014
Zwiastun
Serdecznie zapraszam na zwiastun mojego Bloga :D
Wcześniej próbowała mi pomóc moja kuzynka ale coś nie wypaliło.
Pozdrawiam i całuski.
Ps. Zuzia zajmuje się wykonywanie zwiastunów.
I chyba ja też się zajmę.
Wcześniej próbowała mi pomóc moja kuzynka ale coś nie wypaliło.
Pozdrawiam i całuski.
Ps. Zuzia zajmuje się wykonywanie zwiastunów.
I chyba ja też się zajmę.
POPRAWKA
ZAMIAST PANKA MA BYĆ PUNKA.
sobota, 22 listopada 2014
Rozdział 6.
Victoria.
- Co tam porabiasz?- zapytałam.
- A nic.- powiedział patrząc na mnie.
Był strasznie zaszokowany moim stroję.
- To ja idę się ubrać.- powiedziałam.
- Dobrze ja też pójdę się przebrać.- powiedział Math.
Na górze siedziałam jakieś 5 minut aż wybrałam świetny komplet ubrań a książki zapakowałam w czarną listonoszkę. Następnie przeszłam do mojej toaletki, która znajdował się w garderobie i wykonałam makijaż. Wszystko świetnie się komponowało. Byłam gotowa. Gdy zeszłam na dół Math już na mnie czekał.
- Witam moja punkowa księżniczko.- powiedziała Math.
- Weź przestań.
- Ja tylko mówię prawdę. Gotowa?
- Tak. Ale dziś jedziemy moim.
- Ok. Ale ja prowadzę.- powiedział Math.
- Spoko.
Całą drogę śpiewaliśmy Murator- "Punk Królowa" gdy piosenka się skończyła dojechaliśmy po raz drugi dojechaliśmy pod szkołę. Parking był już pełny a wszystkie oczy podążały za nami. Math wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi i podał rękę. Wszyscy się na nas patrzyli. Dziewczyny zaraz zaczęły mówić o Macie a chłopacy o mnie. Pierwszą lekcja jaką mieliśmy była Biologia usiedliśmy w ostatnie ławce. Już po pierwszych minutach lekcji mi nie chciało jej się słuchać wyjęłam słuchawki z mojej torebki i podłączyłam do telefonu. Puściłam moją ulubioną pleyliste i pisałam liściki z Mathem. Następne lekcje mijały podobnie. Gdy nadeszła przerwa "obiadowa" udaliśmy się na stołówkę. Gdy Math otworzył drzwi przede mną wszystkie oczy zwróciły się na nas a Matha coś zaskoczyło. Jego zaskoczenie nie trwało długo ale wystarczająco długo aby wampir je dostrzegł. Usiedliśmy jak najdalej od reszty uczniów.
- Math, Math???
- Yyyy....coś mówiłaś?
- Nie. Ale chcę zapytać co cię tak zaszokowało.
- Od kiedy przyjechaliśmy tu czułem zapach wampirów.
- Iiii?
- No i to, że przy tamtym stoliku siedzi moja była rodzina.
- Ta od, której się odłączyłeś.
- Tak ta.
- To choć idziemy do nich.- powiedziałam
- Oni mnie nienawidzą zapewne.- powiedział Math.
- Oj nie wydurniaj się.- powiedziałam.
- Wyjdźmy ze stołówki tamtymi drzwiami i powiedzmy im, że czekamy na nich na zewnątrz.
- To nie takie proste.
- To takie proste Math.- powiedziałam.
- Już dobra, dobra idziemy.
Mijając ich powiedziałam tak aby tylko wampiry słyszały "Czekamy na zewnątrz, chcemy pogadać." Gdy wyszliśmy ze stołówki na dwór oni ruszyli się od stolika i zmierzali ku nam.
- Witamy, witamy, długo pana nie widzieliśmy.- powiedział piękna blondynka.
- Z jakieś piętnaście lat.- powiedział Math.
- Co pana tu sprowadza?- zapytała się Blondynka.
- Wprowadziłem się tu i mamy zamiar zostać tu jakieś trzy lata. A wy od dawna tu mieszkacie?- zapytał Math.
- Od dwóch tygodni.- odezwała się tym razem rudowłosa dziewczyna.
- To, krótko. Widać los tak chciał, że mieliśmy się spotkać.- powiedział Math.
- Najwyraźniej. A jak tam twoja dieta?- tym razem zapytał się brunet.
- Krew ludzką biorę ze szpitala i piję raz na jakiś czas. Czyli od wielkiego święta.- odpowiedział Math.
- Aha.
- Musimy się spotkać jeszcze dzisiaj.- powiedział drugi z chłopaków.
- O której i gdzie?- zapytał Math.
- Po szkole będziemy na was czekać. Tam stoi nas samochód i pojedziecie za nami.- powiedziała blondynka.
- Oczywiście. To do zobaczenia po lekcjach.- powiedział Math.
- Math nie chce mi się wracać na te dwie ostatnie lekcje.- powiedziałam patrząc za siebie ale byłej rodziny Matha już nie było.
- Na tą i tak nam się nie opłaca wracać a na następnej jest Angielski wiec choć pójdziemy zapolować.
- Ok.
Gdy obydwaj się nasyciliśmy zwierzyną ostatnia lekcja już się skończyła. Oczywiście polowanie nie obyło się bez wygłupów i ścigania się. Dochodząc do parkingu zauważyliśmy już grupkę wampirów czekającą na nas.
__________________________________________________________________________________
Natalia
Sorrka
W ankiecie był błąd, którego nie zauważyłam a czytając koma od Anonima nie zrozumiałam o co chodzi nie dość, że byłam zmęczona bo było po pierwszej jak odpowiadałam na koma z telefonu. Ale już błąd jest poprawiony i już jest poprawnie napisane. Zapraszam jeszcze raz do wypełnienia ankiety: http://www.interankiety.pl/interankieta/836d0483b97909a36529422584772dd2?podglad=1
Zuza dzięki tobie kuzyneczko skapnęłam się o co chodzi dzięki :* (Ps. Wiesz, że do przeczytania słowa wystarczy tylko pierwsza i ostatnia litera słowa poprawnie ułożona a reszta może być rozsypana a nawet może być brak kilku liter. Czy jakoś tak.)
Zuza dzięki tobie kuzyneczko skapnęłam się o co chodzi dzięki :* (Ps. Wiesz, że do przeczytania słowa wystarczy tylko pierwsza i ostatnia litera słowa poprawnie ułożona a reszta może być rozsypana a nawet może być brak kilku liter. Czy jakoś tak.)
Natalia
Rozdział 5.
Victoria
Gdy byliśmy już w Morgan Hill minęliśmy szkołę pod, którą stało wiele samochodów, wiele z nich miało jakieś trzydzieści lat tylko nieliczne miały mniej niż dwadzieścia. Gdy ostatni raz skręciliśmy w lewo ujrzałam górę na, której stały dwa domu.
- Który to nasz?- zapytałam.
- Ten po prawej.
- Jest cudny.- odparłam
Gdy zaparkowaliśmy w garażu Math się odezwał.
- Zostawmy na razie walizki na razie cię odprowadzę.
Pokazał mi każde pomieszczenie po pomieszczeniu było tu wszystko jak w normalnym domu. Gdy doszliśmy do pokoju na końcu korytarza Math odparł.
- A to, twój pokój Victorio.
Pokój był śliczny i miał dwa pentrą. Na pierwszym piętrze znajdowała się sypialnia i łazienka, Na drugie piętro gdzie znajdowała się garderoba prowadziły cudne schody, które znajdowały się po prawej stronie sypiali. Wszystko było dopięte na ostatni guzik przez Matha chciał mi zrobić niespodziankę i nie wiedziałam do tej pory jak wyglądał cały dom. Miałam też swój samochód, który stał już w garażu a garderoba była wypełniona ubraniami, które kupiliśmy na zakupach dwa dni po mojej przemianie, nadal miała wolnych mnóstwo półek bo tylko dwie były zapełnione ale to się zmieni. Sama nie wiem po co Math chce zapełnic całą garderobę, która jest wielkości całego pietra przedzielonego na pół, druga połowa jest Matha, on poza garderoba ma tam też swoją kolekcje płyt, konsole itp. Na pierwszym pietrze oprócz naszych sypialni znajduje sie gabinet, dwie sypialnie gościnne z małymi łazienkami i małymi garderobami. Na parterze znaduje sie ogromny salon, który jest w centrum domu, po prawej stronie znajduje sie kuchnia i jadalnia a po lewej stronie salonu wielkie oszklone okna. Właśnie siedzialismy we dwóch w salonie kiefy zadzwonił telefon Matha. Kiedy chlopak skończył rozmawiać przez telefon zwrucił się do mnoe.
- Victoria musimy pojechac do szkoły po dokumenty.
- Dobrze daj chwile zaraz wracam.
Pobieglam szybko do garderoby przebrać się założyłam, czerwoną bluzke, czarną skurzaną kurdkę, czarne rurki, które miejscami były szare i dotego czarne szpilki na platformie. Wychodzac z garderoby zdarzylam chwycic moja ulibioną czarną torebkę i zbiegłam na dół.
- Już jestem.
- To dobrze- powiedział otwierajac przedemna drzwi od garazu a nastepnie od swojego samochodu.
Kiedy przyjechaliśmy pod szkołę wszyscy uczniowie rozchodzilo się właśnie do domów. Zaparkowaliśmy zaraz na przeciwko sekretariatu i udaliśmy sie do dyrektora.
Math zapukał ostrożnie w drzwi a gdy uslyszal słowo "Proszę"otworzył je.
- Witam państwo to napewno rodzeństwo Wiliams.
- Tak zgadza się.- odparł Math.
Wraz z zmianą miejsca zamieszkania zmieniliśmy obaj nazwisko na Wiliams i udajemy przyrodnie rodzeństwo. Czy przynieśliście dokumety podpisane przez rodziców.
- Tak już daję.- powiedział Math.
- Dziekuję. A teraz usiadzcie.- powidział dyrektorka biorąc od Matha dokumęty a drugą ręka wskazujęc dwa krzesła na przeciwko niej.
Dyrektorka powiedziała nam cały regulamin szkoły, dała na też dokumęty do podpisania a na sam koniec dała nam plany zajęć za sprawą "naszych rodziców" mieliśmy wszystkie lelcje razem. Po 50 minutach spędzon w gabinecje dyrektorki ruszylismy do domu. Zauważyłam kontem oka, że w domu obok są już właściciele. Reszte dnia spedziłam na wygłupianiu się z Mathem. "On jest idealny."- pomyślałam. "Ma wszystko to co powin miec mój idealny chłopak. Umnie mnie rozbawić, ma cudowny usmiech, styl, sluch tych samych piosenek co ja a na dodatek potrafi rozmawiac ze mna o niczym godzinami." Gdy była godzina szusta postanowiłam iść wziąść prysznic i się przebrać zostawiając Matha samego w sypialni. Wyszłam z łazienki z jednym recznikiem na głowie a drugim obwiazanym wokół ciała.___________________________________________________________________________________
Natalia
piątek, 21 listopada 2014
Ankieta!
http://www.interankiety.pl/interankieta/836d0483b97909a36529422584772dd2
Tu macie ankietę w, której macie wybrać co byście chcieli za temat następnego bloga.
Z góry w drugim pytaniu dałam zmierzch bo wiem, że lubicie go ale ja sama chciałabym odpocząć od zmierzchu trochę i dopiero zacząć coś o zmierzchu po skończeniu "Adoptowanej".
Blog pojawi się na początku roku 2015r. Ale chciałabym już wiedzieć co chcecie i zacząć pisać coś pomału wymyślić a potem dodawać to co bym już chociaż miała.
Tu macie ankietę w, której macie wybrać co byście chcieli za temat następnego bloga.
Z góry w drugim pytaniu dałam zmierzch bo wiem, że lubicie go ale ja sama chciałabym odpocząć od zmierzchu trochę i dopiero zacząć coś o zmierzchu po skończeniu "Adoptowanej".
Blog pojawi się na początku roku 2015r. Ale chciałabym już wiedzieć co chcecie i zacząć pisać coś pomału wymyślić a potem dodawać to co bym już chociaż miała.
Natalia
Subskrybuj:
Posty (Atom)